ďťż

Topole... a właściciel miga się już 1,5 roku z ich wycięciem





Pearl - 27-04-2006 13:16
Stojące nieopodal domu topole są zagrożeniem, gdy tylko jakaś burza się pojawi... Jedna taka przewracając się (tfuuuu!!!) mogłaby z naszego domu zrobić dwa. Radzimy sobie tak: kiedy wichura szaleje za oknem schodzimy potulnie z poddasza i śpimy na dole licząc, że walące drzewo poza dachem nie rozwali też stropu nad naszymi głowami.... :-? Próbowaliśmy telefonów... kilkadziesiąt razy... potem były spotkania z właścicielem drzew..."tak, tak zetnę... bo ja właściwie i tak je miałem ścinać" :-? ... drzewa stoją nadal.... potem pismo oficjalne poszło do właściciela... zadzwonił, że już z tym naszym pismem wybiera się do gminy... drzewa stoją nadal.... minęło od tamtej pory 90-100 dni i nic.... drzewa stoją nadal. Słowem, właściciel miga się już 1,5 roku z wycięciem kilku 30m wysokości topoli. Co radzicie w takiej sytuacji? Gdzie uderzyć? A w ogóle to jak się ubezpieczyć od skutków nieprofesjonalnego wycięcia tych drzew, bo ów jegomość jeszcze gotów spuścić je na nasz dom!!! :( Pomocy!!!





maciek.tor - 27-04-2006 13:25
Hm.... Czy Twoje obawy są poparte argumentami. Czy stan "techniczny" tych topoli rzeczywiście jet tak zły, że istnieje realne niebezpieczeństwo?

Czy też po prostu "dmuchasz na zimne" i wolisz profilaktycznie zapewnić bezpieczeństwo Twojemu domstwu a przede wszystkim bezpieczeństwo swojej rodziny? Co oczywiście jest w pełni zrozumiałe. Niemniej dla dokonania wycinki z urzędu może nie być wystarczającym argumentem.

Pozdrawiam



Pearl - 27-04-2006 13:32
argument... podobna, jeszcze większa topola "poległa" w zeszłe wakacje w trakcie jednej z burz. Ewenement :o o dziwo wiatr nie wyrwał jej z korzeniami tylko... złamał w połowie wysokości. Zapraszam na oględziny... stała może 300-400m od domu. Drzewo u podstawy miało w obwodzie lekko trzy metry...
Kto zatem może wydać zgodę na wycięcie topoli???



maciek.tor - 27-04-2006 13:43
Najstarsza topola biała rośnie we wsi Januszkowice. Drzewo to ma 217 lat, obwód 744 cm, pierśnicę 237 cm oraz wysokość 37,7 m.
Drzewo to osiąga wiek do 150 lat. Czyli te Twoje topole mają teoretycznie jeszcze dziesiątki lat przed sobą.

Co do Twojego problemu to podaję cytat z internetu
Oczywiście pomiń to co nie dotyczy Twojej sytuacji a określenie administracja zastąp słowami właściciel domu.

Pozdrawiam

Kiedy administracja może wyciąć topolę oddaloną od bloku około 5 metrów?
Administracja nie może wycinać drzew ani większych krzewów bez decyzji Inspektoratu Wydziału Ochrony Środowiska. Każde wycięcie musi być poprzedzone zgodą z inspektoratu, bez względu na odległość dzielącą drzewa czy krzewy od domu. Mieliśmy taki przypadek, że topola rosła półtora metra od budynku. Oczywistym argumentem było w tym momencie niszczenie przez korzenie nieruchomości, ale o wycięciu decyduje wyłącznie inspektorat. Rozpoczynając starania w tej sprawie trzeba wiedzieć, że konieczne jest pismo do administracji. Chodzi o krótkie podanie, gdyż to nie może być zgłoszenie ustne. Tu pojawia się jednak zasadniczy temat – wystąpienie do Wydziału Ochrony Środowiska składa właściciel działki, na której położona jest nieruchomość. Nie leży to w gestii administratora, który jednak takie wystąpienie może skierować do właściciela. Właścicielem najczęściej bywa gmina czy spółdzielnia mieszkaniowa. Natomiast wspólnoty mieszkaniowe, które powstały wskutek sprzedaży dawnych mieszkań komunalnych rzadko posiadają działki wokół budynku. Do nich należy działka w obrysie budynku, a teren wokół nieruchomości to zwykle własność gminy. Wówczas w imieniu gminy z wnioskiem o wydanie decyzji na wycięcie danego drzewa występuje Zarząd Nieruchomości Komunalnych w Lublinie. Decyzja o wycięciu zapada zwykle, gdy drzewo jest chore lub jego korzenie niszczą budynek. Przy czym jeśli chodzi o topole w tej chwili rozstrzygnięcia są różne. Nie zawsze zapada decyzja o wycince, czasem – zdaniem urzędników z wydziału ochrony środowiska – wystarczy tzw. ogłowienie drzewa. Przy skróceniu wysokości przestaje zagrażać runięciem np. w czasie burzy na budynek czy ulicę.





KAS01 - 27-04-2006 14:04

Hm.... Czy Twoje obawy są poparte argumentami. Czy stan "techniczny" tych topoli rzeczywiście jet tak zły, że istnieje realne niebezpieczeństwo?... Wg. mnie już sama wysokość topoli (30m) niezaleznie od jej "stanu technicznego" jest już dużym zagrożeniem. W mojej okolicy rosnie dużo takich topól (sam już kilka ściałem) i wiem jakim są zagrożeniem. Widziałem już jak z "na oko" zdrowego okazu odłamała się spora gałąź (podczas wichury) i spadła na drogę krajową miedzy jadącymi samochodami. Stałem wtedy na przystanku autobusowym pod tym drzewem i gdyby urwała sie inna gałąź, to by spadła na mnie.
pozdrawiam
Konrad



rafałek - 27-04-2006 14:15
Jeśli są to zdrowe topole, to mogą być niewielkie szanse na powodzenie takiej operacji. Znajomy miał szpaler topoli przy sklepie. Korzenie wysadzały chodnik, kto wie co się działo pod ziemią jeszcze. Walczył prawie 3 lata nim udało mu się uzyskać zgodę na ich wycięcie.
Zamiast wycinać możesz zaproponować silną redukcję korony. To przejdzie bezboleśnie przez urzędy, a drzewo z mocno zredukowaną koroną nie stawia takiego oporu więc ryzyko złąmania jest dużo mniejsze.

Może to zabrzmi głupio, ale najlepiej dobrze ubezpieczyć dom.



KAS01 - 27-04-2006 14:32
A moja ciotka (bo to na jej terenie jest dużo tych drzew), uzyskała pozwolenie na wycięcie wszystkich bez najmniejszego problemu. W mojej gminie traktują to drzewo jak chwast i dają pozwolenia na wycięcie wszystkim którzy o to wystapią. Zresztą sama gmina też je wycina. Przy mojej ulicy wycieła już wszystkie należące do niej. Zostały tylko te, które są na terenie ciotki. Problem jest tylko taki, ze są tak duże, ze bez bardzo duzego wysiegnika i dobrego pilarza się nie obejdzie. Gmina za wycięcie tylko dwóch drzew zapłaciła 3000zł.



Pearl - 27-04-2006 17:18
właśnie.... koszty. Nie mam zamiaru płacić za wycinanie czyjegoś drzewa by mógł je potem sobie sprzedać. Wystarczy już, że "chodzę" koło tego i chudnę ze strachu w każdą burzę :wink: . Co do ubezpieczenia domu... zgoda, ale dochodzi ubezpieczenie na życie jeszcze chyba :D i to od sztuki :D :D :D bo nie wiadomo w kogo z domowników drzewo "walnie" centralnie :wink: .
To, że chwasty... słyszałem, że od pewnego czasu topole są tak właśnie traktowane. Podsumowując... czy mam się zgosić do gminy, by to ona wycięła te drzewa? Czy też właściciel musi się tam zgłosić (on ma to w nosie przecież)? A co jeśli w gminie powiedzą, że pieniędzy nie ma? Dla mnie rzeczywiście wystarczyło by obciąć gałęzie, bo drzewa są zdrowe. Aaaaa... przesadziłem chyba z tymi 30m, jest 22-25 myślę, bo sam dom ma z 11-12 wysokości, a one dwa razy takie jak dom są.



rafałek - 28-04-2006 07:24

Najstarsza topola biała rośnie we wsi Januszkowice. Drzewo to ma 217 lat, obwód 744 cm, pierśnicę 237 cm oraz wysokość 37,7 m.
Drzewo to osiąga wiek do 150 lat. Czyli te Twoje topole mają teoretycznie jeszcze dziesiątki lat przed sobą.
1. Dane wg Pacyniaka a mimo całej do niego sympatii do pewnych jego danych podchodzę z pewną taką nieśmiałoscią.
2. Dotyczy to topoli białej a w naszych miastach większość topól to mieszańce topoli czarnej. To często źródła podają długość życia ok 100 lat.
3. Jest to w większości wiek graniczny czyli drzewa w tym wieku nie zawsze będą w odpowiedniej kondycji.
4. To, że drzewo jest stare i zamierające nie oznacza wcale, że łatwiej jest uzyskać zgodę na jego wycięcie - dużo tu zalezy od indywidualnego podejścia miejscowego wydziału ochrony środowiska. W mojej okolicy swego czasu gmina została ukarana przez starostwo (ochrona środowiska) w trakcie porządkowania parku bo wycięła o kilka drzew więcej niż dostałą zezwolenie. Sprawa dotyczyła schnących spróchniałych wierzb które się łąmamy bez wiatru - wystarczył deszcz. Mało tego w większości były to drzewa przy placu zabaw dla dzieci i przy alejkach.

Ogólnie ustawa o ochronie przyrody to jest coś, jednak niekiedy sztywność urzędników urasta do paranoicznych rozmiarów. Każde drzewo osiąga jakiś wiek i potem może rosnąć i mieć się dobrze, ale również może nigdy nie osiągnąć swego wieku i paćś z powodu chorób, szkodników i czynników abiotycznych. Sztywność urzędników nie służy zieleni w miastach. Stare i niebezpieczne drzewa powinny być usuwane i zastępowane nowymi. Wtedy nie pozbędziemy się zieleni a na pewno będzie bezpieczniej.



Tomek_J - 28-04-2006 08:03

Słowem, właściciel miga się już 1,5 roku z wycięciem Słowem: żądasz od sąsiada, żeby się pozbył swoich drzew, bo ty masz niespecjalnie uzasadnionego stracha. I sąsiad jest świnia, bo nie chce na Twoje życzenie wyskoczyć z kilku tysięcy zł za wycinkę...



Pearl - 28-04-2006 08:43
co do nieuzasadnionego stracha... zapraszam w czasie burzy do siebie na piwo - usiądziemy sobie na poddaszu. Sąsiad sam te drzewa sadził, więc niech teraz sam ponosi konsekwencje, nieprawdaż?
Czy to nie jest czasem tak, że jak zasadzisz drzewo w miedzy, to sąsiad może przyjść po pewnym czasie z rządaniem byś zgrabił liście na jego posesji? Może się mylę... Dom jest ubezpieczony, ale gdyby (tfuuuu!) coś się stało, nie zawaham się wystąpić przeciwko sąsiadowi na drodze cywilnej, bo jest chyba zawsze i taka możliwość.
Sam staram się nie wchodzić nikomu w drogę, więc oczekuję od innych podobnych zachowań... a sąsiad ze swymi drzewami właśnie wszedł mi w drogę.... Ale ok, można ściąć gałęzie i będzie bezpiecznie. Czy z takim wnioskiem zgłosić się do gminy? Może ktoś przebył wcześniej podobną drogę...



maciek.tor - 28-04-2006 08:57

...
1. Dane wg Pacyniaka a mimo całej do niego sympatii do pewnych jego danych podchodzę z pewną taką nieśmiałoscią.
"Pomyłka" nawet o 50 lat w tej konkretnej sprawie właściwie nie ma znaczenia.
Co do Pacyniaka to m oj stosunek do niego jest obojętny. Nie znam gościa :P


... 4. To, że drzewo jest stare i zamierające nie oznacza wcale, że łatwiej jest uzyskać zgodę na jego wycięcie - dużo tu zalezy od indywidualnego podejścia miejscowego wydziału ochrony środowiska. W mojej okolicy swego czasu gmina została ukarana przez starostwo (ochrona środowiska) w trakcie porządkowania parku bo wycięła o kilka drzew więcej niż dostałą zezwolenie. Sprawa dotyczyła schnących spróchniałych wierzb które się łąmamy bez wiatru - wystarczył deszcz. Mało tego w większości były to drzewa przy placu zabaw dla dzieci i przy alejkach. A czy był problem rozszerzyć wniosek o wycięcie o te kolejne drzewa?
Kara była za wycięcie bez zezwolenia. A zezwolenie (jeśli stan tych drzew był zły) bez problemu mogło być wydane.
Sprawa czysto technicznie-administracyjna.


... Ogólnie ustawa o ochronie przyrody to jest coś, jednak niekiedy sztywność urzędników urasta do paranoicznych rozmiarów. Każde drzewo osiąga jakiś wiek i potem może rosnąć i mieć się dobrze, ale również może nigdy nie osiągnąć swego wieku i paćś z powodu chorób, szkodników i czynników abiotycznych. Sztywność urzędników nie służy zieleni w miastach. Stare i niebezpieczne drzewa powinny być usuwane i zastępowane nowymi. Wtedy nie pozbędziemy się zieleni a na pewno będzie bezpieczniej. Zgadzam się. Drzewa które grożą realnym niebezpieczeństwem winne być wycinane.

Pozdrawiam



Pearl - 28-04-2006 09:14
drzewa u mnie nie są stare, wręcz przeciwnie, mają się świetnie! Mają wspaniałe warunki, do tego stopnia, że drzewo chyba samo "głupieje" i rośnie na potęgę wzwyż i wszerz tak, że potem samo nie daje rady udziwignąć własnych gałęzi! Każdej wiosny powtarza się pewien rytuał - soki wędrują do gałęzi, a te potem z hukiem walą się na ziemię pod własnym ciężarem ...nie wszystkie oczywiście :D , bo wtedy problem topól sam by się rozwiązał :D :D :D ale to na prawdę bardzo częsty obrazek na wiosnę - topola to bardzo kruche drzewo. Tak czy owak nie zdarza mi się parkowanie auta w zasięgu gałęzi :wink:



ewa i aleksander - 28-04-2006 10:03
Moja kolezanka z Anina kilka lat walczyla z gmina o wyciecie bardzo starych topol ktore rosly wzdluz jej ogrodzenia ale na ulicy.
Gmina migala sie kilka lat.
Pewnego dnia w czasie burzy jedna z nich zwalila sie na posesje kolezanki ,miazdzac piekne ogrodzenie .[Z pelnych zeliwnych pretow].
Dziecko kolezanki cudem uniknelo smierci.Po tym wypadku gmina natychmiast usunela reszte drzew .



maciek.tor - 28-04-2006 10:12
Pearl - czy te topole musza być ścięte przy pomocy podnośnika i dźwigu?
Czy też jest na tyle miejsca by wprawny drwal mógł je położyć w całości na ziemię bez obawy o zniszczenie zabudowa, przewodów itd?
Związane są z tym koszty ewentualnej ścinki.

I przede wszystkim napisz ile tych topól jest.

Zwróć się na piśmie do sąsiada. Opisz swoje obawy. Po miesiącu napisz ponownie. W przypadku jakichkolwiek szkód uczynionych przez te drzewa i ewentualnych Twoich roszczeń finansowych będziesz miał go "w garści".
Ponadto takie pismo być może zmobilizuje go do działania.

Napisz do Urzędu w tej sprawie. Najlepiej zaadresuj pismo do wójta (burmistrza? )

Zacznij działąc formalnie bo z tego co piszesz to wszystko załatwiasz na gębę a potem nie śpisz po nocach.
Jeśli urząd stwierdzi zły stan tych drzew to przymusi właściciela do ich ścięcia. A kto wie, może koszty weźmie na siebie.
Jeśli drzewa są zdrowe to oznacza, że Twoje obawy są nieuzasadnione. I być może wystarczy tylko częściowe ogłowienie korony.



Pearl - 28-04-2006 10:45
pismo do sąsiada poszło na początku roku - efektów brak. Drzewa można bezpiecznie "położyć" na łąkę po przeciwnej stronie, ale musi to robić ktoś komu mogę zaufać - znający się na rzeczy. Jedno z drzew (nam zagrażają trzy), największe, musi być ścięte bardzo umiejętnie (liny, odpowiednie podcięcie z odpowiedniej strony w odpowiedniej kolejności) bowiem jest realna "szansa", że owe drzewko rozpłata mi domek na dwoje :-? , czego i ja i domek byśmy nie chcieli :wink: .
Ścięcie gałęzi też załatwi sprawę.... na pewien czas. Będę pisał do Wójta, ale po wyborach chyba :D bo teraz trwa u nas kampania wyborcza w mikroskali (stary wójt trzęsie portkami, że za drzwiami zostanie na najbliższą kadencję :D :D :D ).
Sąsiad jak obiecywał, tak wciąż obiecuje, że nie tylko trzy drzewa, ale cały szpaler topól wytnie... wyciął jedną do tej pory - stała najdalej od naszego domu :-?



Pearl - 28-04-2006 12:02
nic tylko trzeba się będzie w sprawie wycinki z nową władzą układać :D :lol: :wink:



Majka - 28-04-2006 12:05
a te topole nie stoją w pasie drogowym? wtedy molestuje się tylko gminę, a sąsiad zadowolony, że ma problem z głowy 8)



Zukow - 28-04-2006 12:19
Mam znajomego strażaka i oto co mi doradził
W przypadku gdy obawiasz się, że drzewo zagraża osobom zgłaszasz to straży pożarnej i prosisz o interwęcję (najlepiej po jakiejś wichurze zadzwonić i opisać co to się z tym drzewem nie działo i jakie to dzwięki wydawało) podobno ściąc niemogą ale mogą nieźle podciąć koronę i to bez konsultacji z instytucjami bo zagraża życiu :-)



rafałek - 28-04-2006 12:54

Co do Pacyniaka to m oj stosunek do niego jest obojętny. Nie znam gościa :P Ciekawy, ale "trochę" dziwak. Otarłem się o niego na studiach.
Rozmowa z nim wyglądała często tak:
P: Gdzie Pan mieszka?
S: ... w Żabiej Wólce...
P: A znam, jak się wychodzi z dworca i idzie na cachód to po 100m po lewej ręce rośnie Lika o wysokości xm i obwodzie y cm i pewnie ma z lat...

Były też inne niekiedy lekko "drastyczne" opowieści, ale to już inna historia
8) - kto go poznał pewnie słyszał...



M@riusz_Radom - 28-04-2006 13:04

ale gdyby (tfuuuu!) coś się stało, nie zawaham się wystąpić przeciwko sąsiadowi na drodze cywilnej, bo jest chyba zawsze i taka możliwość. Typowe machanie szabelką. Możesz mu, za przeproszeniem, naskoczyć, sąd potraktuje to jako wypadek losowy, chyba, że porobisz zdjęcia sąsiadowi jak piłuje, tzn osłabia, pień drzewa ;P

Chcesz pozbyć się tych drzew? Zaproponuj mu, że sfinansujesz całą operację i po sprawie. To, że sąsiad je sadził X lat temu nie ma żadnego znaczenia. Jemu widocznie te drzewa nie przeszkadzają ..

A pisma do niego możesz słać i słac i słać. Będzie co miał w kibelku powiesić bo tak na dobrą sprawę te Twoje wezwania do usunęcia, za przeproszeniem, to tylko tam się nadają bo wedle prawa sąsiad NIE NARUSZA żadnego przepisu.

Napisałem brutalnie? Trudno, czasem łatwiej coś przyjąć do wiadomości jak się to dość dosadnie przekaże ;)



M@riusz_Radom - 28-04-2006 13:12

Zwróć się na piśmie do sąsiada. Opisz swoje obawy. Po miesiącu napisz ponownie. W przypadku jakichkolwiek szkód uczynionych przez te drzewa i ewentualnych Twoich roszczeń finansowych będziesz miał go "w garści".
Ponadto takie pismo być może zmobilizuje go do działania.
Aha, drugie machanie szabelką i pismami, które można powiesić w kibelku..

http://www.poradaprawna.pl/artykul.php?id=2119

znajdź tu podstawę do zmuszenia sąsiada do wycinki drzew rosnących na JEGO gruncie i nie utrudniających Ci korzystania z Twojego gruntu.



M@riusz_Radom - 28-04-2006 13:15

pismo do sąsiada poszło na początku roku - efektów brak. Drzewa można bezpiecznie "położyć" na łąkę po przeciwnej stronie, ale musi to robić ktoś komu mogę zaufać - znający się na rzeczy. Aaaa czyli musi jeszcze przesłać Ci CV drwala do akceptacji ? Rotfl ;) Nie widzieliście tych topól kiedy kupowaliście działkę? Topola nie rośnie na 22m w ciągu 1 czy 2 lat ;)

Ale łączę się w bólu, sam bym się chętnie pozbył kilku rosnących blisko topól. Szczególnie teraz, kiedy zlatuje z nich takie lepiące się do wszystkiego paskudztwo ;)



M@riusz_Radom - 28-04-2006 13:17

Jeśli urząd stwierdzi zły stan tych drzew to przymusi właściciela do ich ścięcia. A kto wie, może koszty weźmie na siebie. Proszę podać podstawę prawną takich działań ? Sam mam podobny problem, chętnie zmuszę gminę do wycięcia 2 topól znajdujących się na gruncie sąsiada, poważnie ;)



M@riusz_Radom - 28-04-2006 13:20

Mam znajomego strażaka i oto co mi doradził
W przypadku gdy obawiasz się, że drzewo zagraża osobom zgłaszasz to straży pożarnej i prosisz o interwęcję (najlepiej po jakiejś wichurze zadzwonić i opisać co to się z tym drzewem nie działo i jakie to dzwięki wydawało) podobno ściąc niemogą ale mogą nieźle podciąć koronę i to bez konsultacji z instytucjami bo zagraża życiu :-)
To już sensowniejsze rozwiązanie, sam poróbowałem tak załatwić sprawę, problem pojawia się wtedy, kiedy osoba, na której gruncie znajdują się drzewa, oskarży Straż o celowe zniszczenie korony drzew. Wbrew pozorom łatwo jest udowodnić w jakim stanie było drzewo przed takim zabiegiem, a jeśli biegły stwierdzi, że drzewko było w lux stanie i nie stanowiło zagrożenia to amba i fatima ;)

Drwię z niektórych wypowiedzi celowo - sam próbowałem pozbyć się kilku drzew, w nieco bardziej pokojowy sposób i bez niepokojenia sąsiadów pismami, niestety bezskutecznie. Po pewnym czasie je polubiłem, te drzewka znaczy się :)



Pearl - 28-04-2006 13:43
:-? :( :cry: to jest dom rodzinny mojej dziewczyny, więc do teściówki nie polecę z pretensją, że się pod drzewem osiedliła :D .

Więc jak, nie ma sposobu? Koniecznie musi się coś stać? Może ktoś pociągnie temat: topola jest traktowana jak chwast? Sam czytałem chyba o tym w Muratorze 2-3 lata wstecz, ale nie mogę wyszperać artukułu (porady prawne).

Powiem Wam, że po którejś burzy chciałem nawet dać sąsiadowi w mordę, skoro nie rozumie mowy ludzkiej... ale zaraz pomyślałem sobie też, że w ten sposób drzewo na pewno prędzej nie zniknie.
Co dalej z topolami???



M@riusz_Radom - 28-04-2006 13:51
Pearl - ja CIę doskonale rozumiem, ale przechodziłem to samo co Ty więc możesz sobie od razu oszczędzić nerwówki jaką ja przechodziłem ;) Jedyna droga to dogadać się z sąsiadem i wziąć na siebie koszta związane z wyciną drzewa. One wcale nie są tak duże jak tu podano, u mnie stawka oscyluje w granicach 400 do 600 PLN za drzewo. Czasem zdarza się, że drwal zetnie Topolę za free ale w zamian zabierze całe drzewo - podobno doskonale nadaje się na łubianki.

Idź od razu do sąsiada z flaszką, weź z urzedu miasta wniosek, wypełnij go, naszkicuj które drzewa chciałbyś wyciąć i przy flaszce cegocjuj z sąsiadem. Potem pakuj sąsiada do autka, jedźcie do starostwa i wspólnie złóżcie wniosek.

Potem, jak będzie pozwolenie to pójdzie z górki.

Ja obstawiam, że sąsiad może obawiać się konfrontacji z urzędnikami i chętnie przyjmie Twoją pomoc..

U mnie w ten sposób udało się załątwić problem najbardziej wkurw.. przepraszam, wkurzających mnie starych topól.

Pozdrawiam i głowa do góry.



maciek.tor - 28-04-2006 14:11
Mariuszu - zanim napiszesz swój kolejny post to przeczytaj ze zrozumieniem ponownie to co tak "dowcipnie" komentujesz.

Cały czas zwracam uwagę na to, że wycinka drzew jest uzasadniona w przypadku ich złego stanu zagrażającemu bezpieczeństwu osób i mienia.
Przecztasz ponownie (a może kilka razy) to zrozumiesz.

Pismo do sąsiada? - oczywiście, że tak. Piszę wyraźnie o tym, że może go to zmobilizowac do działania a w przypadku zwalenia się drzewa może to stanowić argument dla uzyskania od niego zadośćuczynienia.

Pismo do gminy? oczywiście, że tak. Powód - podobnie jak w pismach do sąsiada.

Co do ścięcia na koszt gminy...
To jest to możliwe - oto fragment protokołu z Sesji Rady Gminy Zagrodno
gdzie radna:

- poinformowała , że na granicy płotu p. Rybickiej w Wojciechowie – przy przystanku PKS – rośnie topola , która rozsadza asfalt na przystanku , zwróciła się o ścięcie tej topoli na koszt gminy , ponieważ p. Rybicka otrzymała zezwolenie na ścięcie tego drzewa , ale nie ma pieniędzy na wynajęcie wysięgnika , przy pomocy którego to drzewo może być ścięte ,

całość protokołu - http://zagrodno.i-gmina.pl/bip-zagro...tokolu_XXV.doc

Wiem, że często wnioski radnych to "chciejstwo" ale taki wniosek może znaleźć swój korzystny finał.
Zwróć zresztą uwagę (ponownie apeluję o dokładność czytania komentowanych tekstów) - nie napisałem, że urząd wytnie te topole lecz napisałem - A kto wie, może koszty weźmie na siebie.

A co do tego, że urząd może zmusić właściciela drzew do działania to podam przykład np. zmuszanie przez urząd właścicieli budynków z wiszącymi zimą lodowymi soplami do ich strącenia. Zmuszanie właścicieli domów z sypiącymi się balkonami do ich rozebrania. Zmuszanie właścicieli walących się ruder do ich zabezpieczenia lub rozebrania itd...
Podstawa prawna taka sama - bezpieczeństwo mieszkańców gminy. Zbyt mało znam ustawę samorządową by przytoczyć konkretny przepis.
Dlatego też w swoich poprzednich wypowiedziach nie kreuję się na "alfę i omegę" i daleko mi do Twojego sarkazmu.

Uff....



Pearl - 28-04-2006 14:17
a więc pozostaje głodówka... przywiążę się do drzewa i telewizję wzywam :D :D :D teściową przywiążę do drugiego, mocniejszym sznurkiem :lol: :lol: :lol:



KAS01 - 28-04-2006 14:55

... koszta związane z wyciną drzewa. One wcale nie są tak duże jak tu podano, u mnie stawka oscyluje w granicach 400 do 600 PLN za drzewo... Kwota jaką zapłaciła gmina (3000zł) za wyciecie dwóch drzew wynikała z tego, że drzewa rosły bardzo blisko domów i nie było mozliwosci ich zwalenia. Dodatkowo pod nimi biegła napowietrzna linia energetyczna, którą trzeba było zdjąć. Drzewa były bardzo duże i potrzebny był też spory wysięgnik.
Jeśli chodzi o drzewa bedące na działce ciotki, to jest miejsce na ich zwalenie, ale wstrząs wywołany uderzeniem o ziemię może naruszyć konstrukcję pobliskich budynków (to jest opinia drwala, który je oglądał).
W przypadku wycinki drzewa na własną reke koszt będzie na pewno niższy, bo godzina pracy wysięgnika to u nas 50zł (ale tu bedzie potrzebny wiekszy, więc pewnie trochę droższy). Nie wiem ile kosztuje godzina pracy drwala, ale nie mysle, zeby ta kwota szła w setki złotych.
PS. Jak ktoś zna stawki drwali, takich co operują z wysięgnika, to byłbym wdzięczny za podzielenie się informacjami. Będe wiedział o jakich kwotach mam rozmawiać.



M@riusz_Radom - 28-04-2006 15:35
U mnie za położenie drzewa płaciłem po 400PLN za sztukę + część większych gałęzi. Drugie drzewo wycięli za free w zamian za możłiwość zabrania całości drzewa. Oczywiście nie oponowałem ;)

W przypadku zwyżki - brat płacił około 150PLN/h pracy. Okolice Radomia. Ścięli drzewko w 3 czy 4 godziny.



M@riusz_Radom - 28-04-2006 15:48

Mariuszu - zanim napiszesz swój kolejny post to przeczytaj ze zrozumieniem ponownie to co tak "dowcipnie" komentujesz.
....
Dlatego też w swoich poprzednich wypowiedziach nie kreuję się na "alfę i omegę" i daleko mi do Twojego sarkazmu.
Uff....
Cały czas czekałem na podstawę prawną dzięki której :

1. Zmusi się właściciela działki do wycinki drzewa

Na tę ciągle czekam

2. Można się podeprzeć w gminie przy prośbie o finansowanie wycinki

W podanym przez Ciebie przykładzie w interesie gminy było pozbyć się drzewa - gdyby było inaczej gmina zapewne by się wypięła prawda ? Od gminy ciężko się doprosić aby wysłała pług do wyrównania drogi, koszt operacji to 100-200PLN, a co dopiero mówić o wycinaniu drzew :lol

3. Właściciel sąsiedniego gruntu MUSI odpowiedzieć na wysyłane do niego pisma, dodam, że wysyłane przez PRYWATNĄ osobę a także na przepis, który określa, że w przypadku braku odpowiedzi na nie można w razie nieszczęścia dochodzić na podstawie w/w pism praw w sądzie cywilnym.

Po pierwsze ciężko będzie, o ile wogóle się uda, taki przepis odnaleźć, po drugie do sądu cywilnego można się udać bez pisania jakiegokolwiek pisma, po trzecie sąsiad nie ma obowiązku czytać pism wysyłanych do niego przez PRYWATNE osoby, po czwarte sąsiad stwierdzi, że odpowiedział na pierwsze pismo z propozycją aby koszta wycinki zostały pokryte z kieszeni osoby, która domaga się usunięcia drzew.

Nie masz tego pisma? A kogo to interesuje, on stwierdzi, że takie wysyłał i za nic w świecie mu nie udowodnisz, że było inaczej ..

A na rozprawie wyglądałoby to mniej więcej tak :

Ależ wysoki sądzie, ja nie miałem środków na usunięcie tych drzew, ustosunkowałem się pisemnie do prośby sąsiada, ale na moje sugestie, że skoro przeszkadzają mu te drzewa, to ja już mu pójdę na rękę i wystąpię o zgodę na wycinkę, ale niech ta odbędzie się na jego koszt. Bo tan między prawdą a Bogiem , to Wysoki Sądzie na dobrą sprawę dla mnie te drzewa mogą pozostać. Lubię przyrodę i wogóle zielone płuca ziemi powinny być za wszeką cenę chronione.... A sąsiad twierdzi, że takiego pisma nie dostał? Bzdura, na pewno wysyłałem a potwierdzenia nie mam, bo przecież nie muszę go mieć, prawda ?

A że drzewo się zawaliło na dom sąsiada ? Wysoki sądzie, toż to wypadek losowy a ja nie przyłożyłem do niego w żaden sposób ręki..

Sakrastyczny? Ty chyba nie wiesz jaki potrafię być sarkastyczny.. Różnica między Tobą amną jest taka, że ja przechodziłem katusze które teraz przeżywa Pearl a Ty teoretyzujesz, czyż nie ?

Uważam, że najpewniejsza jest porada którą udzieliłem mu 2 posty wyżej,. U mnie zadziałała i dość małym kosztem pozbyłem się niewygodnych, starych i gubiących konary drzew.



maciek.tor - 04-05-2006 09:40
Ech...... :( :( :( :(



Pearl - 04-05-2006 11:32
wczoraj wykarczowałem starą, pokaźną dosyć czereśnię... może czas się wziąć za te topole? :D :lol: :wink:



M@riusz_Radom - 04-05-2006 14:41
Nie radzę. Szczególnie przy "życzliwych" sąsiadach.

maciek.tor - czyli co? Teoretyzowałeś czy nie ?



Pearl - 12-05-2006 10:09
jest postęp!!! :D Podanie o wycięcie 3 topoli w całości leży w gminie, ale ponoć (!) była zgoda na obcięcie gałęzi, ogłowienie drzewa. I stało się :D ekipa pojawiła się i w dwa popołudnia obcięli wszystkie zagrażające gałęzie!!! Styl w jakim to zrobili... zapiera dech. Młodzieniec, na oko przed dwudziestką wdrapał się samodzielnie na czubek 20m topoli :o pociągając za sobą piłę mechaniczną :o :o a uczynił to wszystko bez zabezpieczenia się choćby byle sznurkiem :o :o :o . Ale to nic jeszcze... dopiero się zaczęło :D po kolei ścinał kolejne gałęzie, które spadając za każdym niemal razem przyprawiały całe drzewo o kołysanie - tak na oko po 1m w każdą stronę lub więcej nawet :o a złagodzić to wszystko, za każdym razem gdy gałąź waliła się na dół, miało hasło rzucane z dołu przez resztę ekipy: "teraz się trzymaj!!!" :D :D :D . Śmiesznie to może brzmi, ale ów gość na drzewie to.... brak słów po prostu. Mimo, że ekipa jest na pierwszy rzut oka niepozorna i nie wzbudza może zaufania, zdecydowanie mogę ich polecić osobom z podobnym "topolowym" problemem. Jeszcze nie sprawdziłem tego dokładnie, ale najprawdopodobniej pracują za... drewno tzn. nie biorą grosza więcej. Przy ryzyku jakie ma tu miejsce jest to może niewiarygodne, ale ludzie ci nie są zbyt zamożni raczej... po prostu robią to i już. Pochodzą z Jaktorowa (trasa Grodzisk Maz. - Żyrardów). Mam telefon i chętnie Wam, a także im pomogę (na priv).
Po cichu liczę na to, że topole "odpłyną" w całości... dopóki tam są niepokój będzie zawsze, mniejszy lub większy.
Pozdrawiam
Pearl



Pearl - 15-05-2006 14:08
tak jest... pracują bez wynagrodzenia - po prostu za wycinkę zabierają ścięte drzewo. U nas ścięcie topoli nie było prostym zadaniem, bo gałęzie topoli "wisiały" niebezpiecznie nad ogrodzeniem z cegły. Ścinający bardziej obawiali się jednak, że zrzucą jakąś gałąź na kable elektryczne :-? przebiegające 2-3m w działce. Nie zrzucili niczego ani na kable ani na ogrodzenie :P i szczególnie to ostatnie cieszy mnie niezmiernie :D . PS: jakby co, mam namiary na tych "czarodziejów"
Pozdrawiam
Pearl



brachol - 15-05-2006 15:24
moim zdaniem jest to chora sytuacja ze ludzie musza podejmowac sie takich zajec w zamian za drewno



Pearl - 15-05-2006 15:30
najprawdopodobniej rozprowadzają je potem jako drewno kominkowe, ale ja się nie dopytuję o to wcale :D bowiem moja małżonka może już teraz spokojnie usnąć podczas wichury na poddaszu, bez obawy, że kilkutonowa gałąź przygwoździ ją do łóżka na amen.



cinek21 - 16-05-2006 09:12
Topole są kruchymi drzewami. Niegdyś masowe sadzone wzdłuż dróg i gościńców teraz są prawdziwym utrapieniem. Po serii wichur i związanych z nimi uszkodzeniami, czy wyrwaniami całych drzew wycinano je masowo. Kilka ładnych lat temu nie było potrzeby uzyskania pozwolenia na ścięcie topoli.
Topola ma bardzo rozbudowany system korzeniowy, w niektórych przypadkach dochodzący do rozmiarów 40 metrów. Przez to wycięcie topoli np. w warunkach zwartej zabudowy miejskiej oprócz problemu samego wycięcia dużego drzewa pozostaje problem potężnego systemu korzeniowego. Topola najnormalniej w świecie może odrosnąć od korzenia w najmniej spodziewanym miejscu. Dlatego też fachowcy od ścinania topoli mają swoje sposoby (być jest to może termin ścięcia), aby drzewo nie odrastało. W tej chwili dostępne są również środki chemiczne, aby zabić system korzeniowy.
Osobiście też nie chciałbym mieć takich drzew koło swojego domu. Może zaproponuj sąsiadowi pomoc (fizyczną, finansową, prawną itp.) w usunięciu drzew. Może to zadziała. Może sąsiad "odstąpi" Ci część drzewa np. do kominka. Choć ponoć jest marne energetycznie.